Sprawdziliśmy darmowego laptopa dla czwartoklasisty – czy młodzi sobie pograją?
Nasz rząd wybrał już, z jakim laptopem do szkół wybiorą się we wrześniu czwartoklasiści. Będzie to ASUS ExpertBook B1, kosztujący 3300 zł brutto. To wystarczająco, aby wiele od niego wymagać – a czy faktycznie tyle dostarcza? Sprawdziliśmy, czy wywiąże się z rządowych założeń.
Jakie gry uruchomimy na laptopie dla czwartoklasisty?
Ogłoszone na początku roku wymagania przetargowe (konkursowe) wobec laptopa dla czwartoklasistów wzbudziły spore kontrowersje. Sami mieliśmy pewne zastrzeżenia względem części rządowych kryteriów dotyczących przetargu. Ostatecznie jednak przetarg odbył się bez żadnych zmian. Wygrała oferta sklepu internetowego X-kom, w której przedstawili laptopa ASUS ExpertBook B1, a my pozyskaliśmy dokładnie ten model z tego samego sklepu. Czy faktycznie spełnia wymagania postawione przez rząd? Czy poza tym nada się również do zadań (innych niż nauka), którymi mogą być zainteresowani jego odbiorcy (tak, mamy na myśli gry)? Czy naszym zdaniem to faktycznie dobry wybór? Na te pytania znajdziecie odpowiedzi w niniejszym artykule.
Sprawdzamy, czy wybraniec rządu fatycznie spełnia wymagania określone w przetargu
Informacje zawarte w SWZ (specyfikacji warunków zamówienia) były bardzo precyzyjne i zdaje się nie pomijały żadnego aspektu konstrukcji laptopa. Większość z nich można zweryfikować zwyczajnie patrząc w tabelkę, ale żeby nic nam nie umknęło, to omówimy całą listę.
Ogólna wydajność zestawu – czy udało się spełnić najbardziej kontrowersyjny punkt wymagań?
Pierwszą pozycją jest wynik uzyskiwany przez laptopa w teście CrossMark. Test ten, jak powszechnie wiadomo, faworyzuje procesory Intela, znacznie wyżej punktując zastosowania, w których mają one przewagę nad swoimi konkurentami od AMD. Poprzeczkę 1100 punktów ustawiono dosyć rozsądnie – sami w naszej procedurze z tego testu korzystamy i laptopy oferujące powyżej 1000 pkt są już bardzo przyjemne w użytku. Ale czy ASUS ExpertBook B1, zaproponowany przez X-kom, faktycznie taki wynik osiąga? Otóż tak – udało się uzyskać nawet nieco ponad wskazane minimum – 1174 pkt.
Porównanie wyników do innych laptopów znajdziecie w naszej pełnej recenzji tego laptopa.
To blisko 2x lepszy wynik od jego poprzednika (wnikliwie testowanego przez nas ExpertBook B1 B1400) i dobrze pokazuje, jaki przeskok wydajności nastąpił wraz z zaprezentowaniem 12. generacji procesorów Intela. Tak szybki sprzęt pozwoli na komfortową pracę, nawet jak po roku czy dwóch zostanie już mocno zapełniony plikami i aplikacjami użytkownika.
Pamięć RAM, dysk i dźwięk – jak w tych kwestiach wypada ExpertBook B1?
Te trzy kolejne punkty są dosyć prostoliniowe – albo laptop je spełnia, albo nie. Miało być 8 GB z opcją rozbudowy o 16 GB i tak dokładnie jest. Laptop posiada wlutowane 8 GB RAM i dodatkowo jeden wolny slot SO-DIMM, w którym możemy umieścić np. kolejne 8 GB DDR4 3200 MHz CL22 (takie parametry ma fabryczna pamięć). Oznacza to, że laptop w fabrycznej konfiguracji pracuje w trybie pojedynczego kanału. Pamięć masowa miała mieć minimum 256 GB pojemności i miał to być SSD, a ma aż 512 GB, co zapewne wynika z tego, że trudno dziś o nowego laptopa z mniejszym „dyskiem” – i bardzo dobrze, bo SSD są teraz wyjątkowo tanie. Układ dźwiękowy miał być i miały być wbudowane głośniki stereo oraz mikrofon o wysokiej jakości. To pojęcie jest tak „miękkie”, że cóż, można uznać, że ExpertBook to kryterium też spełnia - na potrzeby ucznia faktycznie jakość jest wystarczająca.
Karta graficzna i ekran – tutaj trudno było „nie zdać”
Rząd w kwestii ekranu miał ekstremalnie niskie wymagania (na co też narzekaliśmy), zatem nic dziwnego, że testowany ASUS je spełnia. Jest rozdzielczość FHD i przekątna 15,6” (zatem 2,6” ponad minimum). Wymagania określały również 220 nit jasności maksymalnej – według naszej wiedzy wyklucza to z grona kandydatów chyba tylko laptopy z ekranem typu E-Ink, ale z radością możemy Wam zaraportować, że ASUS ExpertBook B1 i tak zaskakuje przyzwoitą jasnością na poziomie 270 nit. Co więcej, maksymalnie ściemniony ekran daje tylko 5 nit jasności, co pozwoli naszym pociechom komfortowo odrabiać lekcje nawet w środku nocy :)
Wizualizacja pokrycia najbardziej podstawowego gamutu kolorów sRGB (przerywana linia pokazuje jego zakres, a kolorowa możliwości ekranu laptopa).
Niestety na tym dobre informacje o ekranie się kończą – mimo iż jest to panel IPS, to paletę sRGB pokrywa w ledwie 60% (zatem obraz jest mocno wypłowiały). Odświeżanie to tylko 60 Hz (zatem mniej komfortowe w użytkowaniu), a proporcje to niezbyt optymalne do pracy czy nauki 16:9. Karta graficzna jest nieobecna, ale też nie musiało jej być. Mamy zintegrowany układ graficzny z procesorem Intela, o którym jeszcze nieco więcej pod koniec napiszemy. Tak czy owak, oba kryteria są spełnione, podobnie jak kolejne kryterium pt.: „klawiatura” – owszem jest obecna i ma znaczek dolara.
Wi-Fi oraz złącza komunikacyjne znacznie wykraczają poza specyfikację
Rząd wymagał, aby laptop był zgodny chociaż z już w sumie archaicznym standardem Wi-Fi 5 (mamy już Wi-Fi 6 oraz 6E, a w tym roku mają się pojawiać pierwsze urządzenia Wi-Fi 7). Całe szczęście, wybrany laptop w tej kwestii wypada już bardzo dobrze, oferując właśnie ten bardzo świeży układ Wi-Fi 6E. JEŻELI uda się w szkołach sfinansować wymianę infrastruktury na ten sam standard, to pozwoli to realnie bez najmniejszego problemu obsłużyć nawet kilkaset laptopów z pomocą kilku punktów dostępowych średniej klasy.
Cztery złącza USB (jedno po lewej i trzy po prawej stronie) to prawdziwa rzadkość w dzisiejszych laptopach.
Pozostałe złącza zgadzają się z tym, czego wymagał przetarg – jest wejście na słuchawki/mikrofon, jest cyfrowe złącze wideo (HDMI 1.4) i jest RJ45 (1 GbE). Złącza USB dwukrotnie przekraczają minimalną specyfikację – mamy dwa klasyczne USB-A (jedno 3.2 gen. 1) i dwa nowsze USB-C (oba z obsługą Power Delivery, a jedno dodatkowo obsługą DisplayPort 1.4). Laptop jest też zgodny z Bluetooth 5.1 i ma wbudowaną kamerkę HD (nawet całkiem niezłej jakości, jak na te 0,9 MPx).
Zasilacz i bateria - też zaliczone
Praca bez zasilania z sieci to istotny aspekt w docelowych dla tego laptopa zastosowaniach i nieco zaskakuje postawienie w tym miejscu na samą pojemność baterii, a nie na realny wynik w powszechnie dostępnym teście PCMark 10. Wybrany ASUS nie idzie w tym przypadku po linii najmniejszego oporu i baterię dostajemy pojemniejszą o 5 Wh od określonych 37 Wh. Nasze testy wykazują, że potrafi pracować bez zasilania (w biurowych zastosowaniach) blisko 7 godzin – nie są to wyniki tak dobre, jak osiągają tego typu sprzęty wyposażone w procesory AMD, ale też tragedii nie ma. Zasilacz jest malutki i lekki (330 g) oraz oczywiście spełnia warunek dotyczący końcówki USB-C. W 30 minut pozwoli podnieść poziom naładowania z 3% do 53%. Warto tutaj też odnotować, że laptop pobiera zwykle między 15 W a 20 W energii, ale pod pełnym obciążeniem potrafi przekroczyć nawet 55 W poboru.
System operacyjny i certyfikaty – tutaj ASUS znowu mocno ponad wymagania minimalne
SWZ określało jedynie obecność 64-bitowego systemu, zatem mógł to być również system z grupy Linux. Tymczasem ASUS nie tylko dostarczony będzie z płatnym Windowsem, ale w dodatku ten będzie w wersji PRO (co w naszym mniemaniu powinno być jednym z wymogów dotyczących takiego sprzętu, z uwagi na możliwość pracy w domenie i zdalnego dostępu, co może się przydać nauczycielom lub administratorom szkoły).
Przetarg również wyznaczał szereg do bólu standardowych certyfikacji, bez których laptopa i tak nie dałoby się sprzedawać w UE. Na tym polu ASUS również wychodzi przed szereg, oferując jeszcze certyfikacje Eye Care (redukcja niebieskiego światła matrycy) oraz Energy Star (gwarantujący niski pobór energii – choć to w sumie obecnie też już powszechny standard).
Waga to duża zaleta wybranego ASUSa
Co do wagi określonej w przetargu (do 2,5 kg…) mieliśmy największe obiekcje w chwili jego ogłoszenia. Zwycięzca w tej kwestii wypada bardzo dobrze, nawet pomimo dużej, 15,6-calowej matrycy – waży 1,69 kg, zatem nawet z zasilaczem mamy około 2 kg. To nadal gorsza opcja niż ultrabooki ważące 1 kg i nie potrzebujące zasilacza (bo wytrzymują 16 godzin pracy), ale też nie ma dramatu, jak w przypadku ważących po 2,5 kg (bez zasilacza) laptopów gamingowych.
Bezpieczeństwo i gwarancja – to się zgadza
Ostatecznie mamy kwestię obsługi TPM 2.0 z szyfrowaniem SHA-256 – to wymóg, bez którego Windowsa 11 nie da się używać, zatem oczywiście został on spełniony. Gwarancja producenta na okres 36 miesięcy też jest obecna, a serwis jest zlokalizowany w Polsce. Wymagania jednak zakładały typ gwarancji „on-site”, czyli naprawę usterki na miejscu użytkowania komputera w ciągu 5 dni roboczych od zgłoszenia awarii – to już wysoce niestandardowe warunki w przypadku laptopa konsumenckiego, ale seria ExpertBook faktycznie takie warunki gwarancyjne posiada.
Czy ASUS ExpertBook B1 to dobry laptop dla ucznia?
To, że wybrany przez rząd laptop spełnił stawiane przed nim wymagania, w sumie nie powinno dziwić, ale miło widzieć, że w przetargu nie wybrano tradycyjnie tylko po kryterium ceny. ASUS ExpertBook z pewnością nie jest najtańszą ofertą, jaka została przedstawiona, ale jest przy tym faktycznie nowoczesną i całkiem dobrze pod potrzeby edukacyjne dobraną jednostką. Jedyne, co na pierwszy rzut oka i po kilku godzinach użytkowania nas tutaj negatywnie zaskoczyło, to brak podświetlania klawiszy. Funkcja ta zdaje się być dziś tak oczywista, że nawet nie zwróciliśmy uwagi na jej brak w wymaganiach, no i teraz masz babo placek.
Niewielki zasilacz znacznie zmniejsza wagę całego zestawu, a w razie potrzeby naładuje też telefon z Androidem.
Niemniej można uznać, że wyboru dokonano rozsądnie pod większością względów, a zważywszy na jednak ograniczony budżet, nie sądzimy, aby udało się coś polepszyć bez pójścia na kompromis w innych miejscach. Cieszy to, że laptop jest dosyć lekki i że posiada nowoczesną wersję Wi-Fi. Większy niż wymagano dysk to też duży plus, podobnie jak 20% wyższa jasność matrycy. Sama seria ExpertBook również zalicza się do tych bardziej udanych – co pokazywaliśmy już przy okazji wcześniejszych testów, np. ExpertBook B7 Flip na początku tego roku. Potwierdza to zresztą długa i solidna gwarancja producenta.
Rząd i rodzice będą zadowoleni, ale czy młodzież też?
Obstawiamy, że część czytelników będzie miała w nosie większość powyżej wymienionych kryteriów, za to krytycznie ważnym pytaniem będzie „czy pójdzie na tym Crysis???”. Zaskoczymy Was, ale tak :) Oczywiście nie na najwyższych, ani nawet nie wysokich ustawieniach, ale faktycznie będzie można pograć w pierwszą część Crysis’a, obniżając rozdzielczość do 720p i detale do średnich (co da nam dosyć stabilne 60 FPS). To 4x wyższa wydajność niż ta oferowana przez topowe laptopy dla graczy w czasie, gdy ta gra miała swoją premierę!
Żarty jednak na bok – sprawdziliśmy też faktycznie często wybierane przez graczy w tym wieku gry sieciowe i wyniki są całkiem zaskakujące. Nie jest to może laptop gamingowy, ale faktycznie pozwoli na odrobinę zabawy, jak już skończymy odrabiać lekcje :)
Pomiar wydajności w grach - ASUS ExpertBook B1
[FPS], więcej=lepiej
CS:GO 720p, najniższe | 69 33 |
Fortnite 540p, najniższe | 42 19 |
LoL 1080p, średnio-niskie | 65 47 |
Minecraft 1080p, niskie | 52 28 |
The Sims 4 1080p, średnie | 50 3 |
Legenda: | średni FPS 1% Low FPS |
Najbardziej zawiedzeni będą fani Fortnite – w ten tytuł grać się po prostu nie da – nawet na najniższych ustawieniach i przy połowie natywnej rozdzielczości co chwilę mamy spadki wydajności do 0 FSP. Nieco lepiej wygląda sytuacja w CS:GO – tutaj redukcja rozdzielczości na najniższych detalach pozwala grać bardzo komfortowo. Najlepszą wydajność natomiast oferuje stara poczciwa Liga Legend – tu nawet na niezupełnie najniższych detalach mamy akceptowalne 60+ FPS w natywnej rozdzielczości.
Pozostałe testowane gry również pozwoliły na zabawę, czego realnie nie spodziewaliśmy się po laptopie ze zintegrowanym układem graficznym wspomaganym przez RAM w single channel... To w sumie też istotna uwaga – gdyby do tego laptopa dołożyć kolejną kość 8 GB RAM, to można się spodziewać nawet 20-30% wyższej wydajności, właśnie za sprawą podwojenia (poza pojemnością) przepustowości pamięci współdzielonej z grafiką – może nawet Fortnite byłby grywalny.
Laptop dla czwartoklasistów ASUS Expertbook B1502CB
Do września jeszcze trochę czasu pozostało, tymczasem możecie odwiedzić jego stronę w sklepie, który wygrał przetarg, albo poniżej zapoznać się z cenami modelu z (mniejszym) 256 GB SSD w innych sklepach. Oczywiście modele, które dostaną uczniowie, będą miały grawer z polskim godłem, który uniemożliwi ich (legalne) odsprzedawanie.
- Jaki laptop do 3000 złotych kupić? Ranking 2024
- Jaki laptop do 2500 zł wybrać? Laptopy dla nauczyciela i nie tylko
- Jaki laptop do pracy kupić? Ranking laptopów biznesowych
- Jaki laptop do 3500 zł kupić? TOP 5 modeli
- Tanio i dobrze? Jaki laptop do 2000 zł?
- Jaki laptop na studia wybrać? Tani i dobry laptop dla studenta
Komentarze
48"Sprawdziliśmy opłaconego z naszych podatków laptopa dla czwartoklasistów"...
Eee, 60 Hz w ekranach CRT owszem, ale w LCD? Za to warto by było sprawdzić, czy podświetlenie jest Flicker Free (chyba jest zawarte w Eye Care). A co do proporcji, to trudno znaleźć laptopa z innymi niż 16:9, chyba nie ma co tego komentować. A no i "optymalność" się nie stopniuje, może "niezbyt wygodny" jak już.
Edit: "Laptop posiada dwa sloty SO-DIMM, z których jeden jest osadzony przez 8 GB DDR4" - X-kom podaje, że jest 8GB wlutowanej i jeden slot
O co chodzi z tym "Odświeżanie to męczące oczy 60 Hz" ???
Tu jest lista monitorów 60Hz, one wszystkie męczą wzrok?
https://www.x-kom.pl/g-6/c/15-monitory.html?sort_by=price_desc&f150-czestotliwosc-odswiezania-ekranu=68228-60-hz
druga sprawa Asus nie należy do najmniej awaryjnych laptopów, ciekawe ile wytrzyma :D
Nie kość, tylko moduł. Co za kretyn to pisał...