
Nie chcesz niczego przegapić i móc przywołać każde wspomnienie? Wszystkim zainteresowanym z pomocą przychodzi sztuczna inteligencja, a dokładniej narzędzie jakim jest AI Bee. Nie, to nie jest odcinek Black Mirror.
Ma zapamiętywać, ale jednak zmyśla. Za to rejestruje wszystko co widzisz i słyszysz. Gdzie jest miejsce na prywatność? AI Bee to futurystyczne i jednocześnie trochę przerażające urządzenie, które potrafi rejestrować, a nawet tworzyć fikcyjne wspomnienia. Jest reklamowane jako urządzenie do pamiętania, a jego cena nie jest wygórowana, bo kosztuje zaledwie 50 dolarów. Czy w obecnym świecie tylko tyle są warte nasze wspomnienia?
AI Bee wejdzie do głowy i trochę w niej namiesza
Test tego dystopijnego urządzenia ukazał się na łamach The Verge, w którym to dziennikarka Victoria Song opisała swoje wrażenia z używania dodatkowej pamięci. Jak wspomina, urządzenia ma skłonności do konfabulacji i mieszania faktów z własnymi wymysłami, które określiła mianem fanfiku na temat własnego życia.
Rejestruje życie a potem organizuje sesję sprawdzania faktów
Urządzenie mogłoby być ciekawym rozwiązaniem dla osób zmagających się z urazami czy chorobami neurologicznymi, bo teoretycznie mogłoby przypominać i sprawdzać użytkownika, ale jak się okazuje sprzęt nie jest dokładny i wymaga wielu poprawek. Jednak użytkownik nie jest pozostawiony na pastwę rejestrujących się zdarzeń i nie może nic zrobić. Bee posiada ciekawą funkcję jaką jest weryfikowanie tego czy zarejestrowane wspomnienia są prawdziwe. Codziennie o wyznaczonej porze trzeba potwierdzić to co urządzenie wychwyciło i przeanalizowało jest faktem czy fikcją. Często jak się okazuje są to błędne lub niepokojące informacje.
Urządzenie ma również problem z detekcją i identyfikowaniem rozmówców. Oprócz faktów mylą się jej także głosy i postaci, a z tego wychodzi niezłe zamieszanie i bałagan. Dochodzi do tego, że użytkownik mylony jest z rozmówcą, a nawet z głosem pochodzącym np. z radia czy telewizji.
Czy rozwiązania tego typu są potrzebne?
Dziennikarka, która testowała Bee próbowała chronić prywatność innych, jednak okazało się to dość trudne, bowiem urządzenie nie miało skrupułów i rejestrowało całą rzeczywistość Song. W podsumowaniach, które dostawała na koniec dnia pojawiały się fragmenty prywatnych rozmów czy propozycje kosmetyków, które musiała uzupełnić. Pojawia się pytanie: czy tego typu sprzęt jest tam potrzebny na co dzień? A może powinien pozostać tylko w futurystycznych scenariuszach?
Komentarze
7Skoro pojawił się w futurystycznych scenariuszach, to albo już gdzieś nad tym pracują albo prędzej czy później ktoś się za to weźmie. Badania nad rejestrowaniem myśli to fakt.
Z której ulotki reklamowej autorka to przepisała?